25 sierpnia 2015

À l'école: Mieszkanie w internacie


Zastanawialiście się jak wygląda życie w internacie? W takim razie post jest dla Was - informacje, porady i ciekawostki.

Na początek zaznaczę, że zdjęcie tytułowe jest oczywiście bardzo daleko idącą wizualizacją tego jak mógłby wyglądać internat (fot. Natalia Sławek). U mnie natomiast wygląda to mniej więcej tak:


W prawdzie najgorzej nie jest, ale kiedy oglądam w Internecie zdjęcia pokoi nastolatek z pięknymi białymi mebelkami, dekoracjami z Ikei i wielkim łóżkiem przy oknie to jednak trochę im zazdroszczę, ale tylko trochę. A dlaczego? Ponieważ mieszkanie w internacie, mimo że warunki nie są najlepsze, jedzenie stołówkowe to... jedzenie stołówkowe, a określone zasady nie pozwalają na robienie "czego się chce", ma swoje zalety, naprawdę:

Mała odległość do szkoły.
Normalnie mam 50 km, więc codzienna jazda byłaby po prostu zmarnowaniem czasu (a przecież trzeba się wyspać), natomiast mój internat jest tuż przy budynku szkoły, więc mam niecałą minutę drogi (ach, to wychodzenie z pokoju pięć minut przed dzwonkiem...).

Mniej obowiązków
Mam czteroosobowy pokój, więc sprzątamy na zmianę, a że każda z nas jest dość schludna, więc nie ma tego dużo. Do tego odchodzą takie obowiązki jak gotowanie, zmywanie naczyń, wychodzenie z psem czy przynoszenie drzewa.

Więcej czasu na naukę
Dla mnie, jako osoby, dla której matura ma kluczowe znaczenie, jeżeli chodzi o dalszą przyszłość (marzy mi się pedagogika na UAM w Poznaniu), więc większą ilość czasu na przygotowanie się jest dla mnie bardzo ważna. Natomiast jest jego więcej, ponieważ nie muszę dojeżdżać, mam mniej obowiązków, jeżeli chodzi o typowo domowe zajęcia, no i są wyznaczone godziny na naukę, co sprawia, że robię to regularnie i w określonym czasie, mogąc lepiej ją zaplanować.

Bliski kontakt z rówieśnikami
Internat to miejsce, w którym dużą ilość czasu spędza się ze znajomymi. U mnie natomiast wszystkie współlokatorki to koleżanki jeszcze z podstawówki, więc na brak dobrego towarzystwa nie mogę narzekać.

Masa dobrych wspomnień i rodzinna atmosfera
Wiąże się to z poprzednim punktem. Dzięki spędzaniu dużej ilości czasu ze znajomymi ma się wiele dobrych wspomnień, które za pewien czas na pewno będziemy mile wspominać, a uwierzcie że w internacie jest ku temu niezliczona ilość okazji, np. organizowanie wspólnej wigilii.




Jak widać w każdej sytuacji, choć z pozoru dość ciężkiej, można znaleźć coś pozytywnego. W prawdzie nie ma takiej wygody jak w domu, ponieważ np. wychodząc po piętnastej trzeba zgłaszać to do sorek, a chcąc się umyć około dwudziestej trzeba liczyć się z czekaniem w kolejce (chyba, że robisz jak ja i myjesz się o dziewiętnastej lub nawet wcześniej).

Jednak to, z czego mogę się cieszyć to duża możliwość rozwoju, ponieważ mając do szkoły minutę (niecałą!) drogi nie ma problemu w uczęszczaniu na dodatkowe zajęcia, np. z akrobatyki (tęsknię za nimi) czy przygotowującymi do matury. Do tego spora ilość wolnego czasu pozwala mi na solidne przygotowanie się do lekcji, dzięki czemu ukończyłam pierwszą klasę liceum ze średnią 5.25, a także na rozwijanie swoich pasji, m.in. rysowania czy pisania.


A tak wygląda moja podręczna szafka, trochę szpargałów, kosmetyków, portfel, kolorowe karteczki, zeszyt, karta żywnościowa, karta do szkoły, okularki i piórnik z ołówkami.

Jeżeli macie jakieś pytania dotyczącymi mieszkania w internacie, np. jeżeli chodzi o plan dnia, niezbędne rzeczy, koszty czy cokolwiek innego chcielibyście wiedzieć to możecie pytać pod postem lub na świeżo otwartym ask'u.

23 komentarze:

  1. Bardzo zaciekawiłaś mnie tym postem, jednak mieszkanie w Internacie nie jest takie złe jak z pozoru wygląda.
    Widać, że jesteś szczęśliwa tam gdzie mieszkasz, a to chyba jest najważniejsze :)
    Pozdrawiam!

    NOWY POST Z SERII 'BACK TO SCHOOL' (OUTFIT) - KLIK!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie zawsze jest tak dobrze jak napisałam, ale mimo niedogodności staram się myśleć pozytywnie.

      Usuń
  2. Kiedyś miałam plany żeby zamieszkać w internacie. Z pewnością jest wiele wygód oprócz tych, które wymieniłaś. Doszłam jednak do wniosku, że jako jedynaczka ciężko byłoby mi się zaklimatyzować. Bałam się na jakich współlokatorów trafię, martwiłam się czy zdołam samą siebie zmotywować do nauki, no i oczywiście chciałam uniknąć problemów związanych z zajętą łazienką... Teraz muszę wychodzić do szkoły godzinę przed rozpoczęciem zajęć i niestety nie do końca jest czas na spanie :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Także początkowo miałam wątpliwości, lecz do liceum szło ze mną kilkoro znajomych jeszcze z podstawówki, w tym wszystkie moje współlokatorki, więc aż tak się nie obawiałam, a przede wszytskim, po szesnastu latach, w końcu chciałam pomieszkać w mieście.

      Usuń
  3. Wcale nie wygląda to tak źle, jak niektórzy mówią. Dla mnie jedynym problemem byłoby dzielenie pokoju z kilkoma osobami. Codziennie muszę mieć co najmniej dwie godziny na posiedzenie samotnie w swoim "gnieździe", bo inaczej zwariuję.
    Heaven in Black | Truth of Thunder

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tu doskonale Cię rozumiem, ponieważ także należę do osób, które potrzebują trochę dłuższej chwili samotności, lecz wtedy wybieram się zazwyczaj sama na spacer dla złapania równowagi i chwili oddechu.

      Usuń
  4. Świetny post! Ja zawsze nie wiem czemu myślałam że internat jest "straszny" :P
     Poklikasz w linki w nowym poście? ;D Z góry dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z początku trochę jest, ale kiedy skupisz się na tych dobrych aspektach, to może być całkiem znośnie.

      Usuń
  5. W sumie zawsze mnie ciekawiło jak tak na prawdę wygląda mieszkanie w internacie :)
    Widzę, że bardzo ci się podoba i dostrzegasz wiele plusów. Moim zdaniem przede wszystkim człowiek trochę rzucony na głęboką wodę uczy się samodzielności (mamusia już nie ugotuje odbiadku)
    Pozdrowionka!
    http://world-of-crazy-sisters.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, mamusia obiadków nie gotuje, a niestety panie kucharki takich nie potrafią (ale naleśniki robią dobre). Jeśli jednak o samodzielność chodzi to faktycznie człowiek uczy się radzić sobie sam, powoli wkraczając w dorosłe i odpowiedzialne życie.
      Pozdrowionka ode mnie także ;)

      Usuń
  6. Świetny i naprawdę pomocny post :) Nareszcie mogę poznać trochę internat i dowiedzieć się czy jest tam tak strasznie jak mówią ;)

    justsayhei.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie zawsze wolą narzekać i choć luksusów nie ma to da się przeżyć.

      Usuń
  7. Wow, jaka ciekawa notka :) Ja nigdy nie mieszkałam w akademiku, na studia (dzienne) właśnie dojeżdżam 50 km, a liceum miałam blisko. Nie zaznałam akademikowego życia :P Fajnie, że o tym piszesz i że są jeszcze osoby tak odwiedzialne, by myśleć o swojej przyszłości i realizować zawzięcie plan :)
    Życzę sukcesów i zapraszam do mnie:
    alicjadobry.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie też mogłabym dojeżdżać, lecz nie mam bezpośredniego połączenia, więc wybrałam internat.
      Mam nadzieję, że plany się powiodą, dziękuję i pozdrawiam.

      Usuń
  8. Ciekawie jest zobaczyć, jak żyje się w internacie. Wybierając liceum chciałam iść do internatu, ale jednak zrezygnowałam. Ostatecznie wybrałam całkiem inne liceum 15km od mojego miejsca zamieszkania. :)
    Bardzo fajnie, że myślisz o przyszłości. Wiele razy spotkałam się z osobami, które wyjeżdżały do internatu, żeby oderwać się od 'starych' i się rozerwać. Ostatecznie nie za dobrze na tym wychodziły. To jest głupie. Dobrze więc, że jesteś ambitna i dążysz do wyznaczonego celu. :)
    Życzę powodzenia!
    szpiegtworzy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja w tym roku miałam możliwość zamieszkania w internacie, lecz postanowiłam dojeżdżać. Nie znam osób, które mieszkałyby ze mną w pokoju, a różnie to może bywać, brak wi-fi, kiepskie jedzenie, jedna łazienka i właśnie złe opinie na temat tego, że można się tam lepiej uczyć (brak skupienia, imprezy itd.). Tak więc postanowiłam na dojeżdżanie, mieszkam 20km od szkoły, więc pół godzinki w busie raczej życia mi nie zawali :)

    NOWY POST NA FABRYCE MIĘTY KLIK! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie sytuację ratuje to, że jest tam Wi - Fi, bo inaczej mogłoby być naprawdę ciężko.

      Usuń
  10. Przypuszczałam, że nie wygląda to tak jak w amerykański filmach. Piękne jest to, że utrzymujecie taką przyjaźń w tych pokojach. Myślę, że jesteście prawie jak siostry, bo jednak mieszkacie razem - to nie jest nocowanie u którejś raz na rok ;) Napisałaś wszystko naprawdę super :)

    http://obudzona-ze-wschodem-slonca.blogspot.com/2015/08/no-dobra-teraz-to-sciagaj.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znamy się jeszcze od podstawówki, więc całkiem dobrze się nam razem mieszka i raczej nie mamy ze sobą problemów, więc na współlokatorki nie mogę narzekać.

      Usuń
  11. Zawsze chciałam uczęszczać do szkoły z internatem, ale niestety nie było mi to dane, dlatego czekam z niecierpliwością na studia i usamodzielnienie się. :)

    http://sheryose.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Hmm... W poniedziałek przeprowadzam się do internatu, pokoje trzyosobowe, warunki chyba ciut lepsze niż u Ciebie... No i dobre pół godziny drogi do szkoły w jedną stronę! To jest minus, ale jednak lepsze to niż codzienne pokonywanie odległości ponad 40 kilometrów z domu do szkoły.
    Mam nadzieję, że w moim internacie będzie panowała podobna atmosfera jak w Twoim :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Trochę zazdroszczę, bo widzę, że masz naprawdę super warunki ;) Moja kumpela z internatu musi chodzić do toalety do centrum handlowego, bo w ich toaletach jest taki syf, że nawet sprzątaczki nie chcą tam wchodzić xD
    Po jej opowieściach byłam stanowczo źle nastawiona do internatów, szczególnie że jestem introwertykiem.
    Ale niestety mam do szkoły 20 km, a potem z pół godziny telepania się komunikacją miejską, taaak, to jest okropne. Plusy dojeżdżania- nic w życiu cię już nie zaskoczy i no i potrafisz się nigdy nie nudzić, nawet gdy pociąg ma 50 minut spóźnienia :D
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń