10 września 2015

Byle do piątku


Rok szkolny się zaczął. Progi szkół przekroczyły tysiące młodych głów, w których znów zaczyna krążyć jedna myśl "byle do piątku". Bez ambicji, bez oczekiwań, tylko po to, by móc pospać do południa, obejrzeć ulubiony serial i polecieć na grube melo. W myśl zasady "carpe diem", bo przecież są młodzi, muszą się wybawić. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby...

Nie stanowiło to jedynego celu w ich życiu. 

Ogłuszyć myślenie muzyką i procentami, aby o wszystkim na chwilę zapomnieć, aby w końcu było dobrze, choć to tylko złudzenie. Zatracenie się w pulsujących światłach z butelką w ręce. I nie trzeba im nic więcej, bo przecież szczęście mają w rękach - drina i skręta. Do granic, do utraty świadomości, ponieważ liczy się tylko to, co tu i teraz. A w poniedziałek kolejny raz dźwięk budzika wwierca się w nieświeżą głowę i wszystko, czego pragną to kolejny raz móc nic nie czuć.

Zapominają jednak, że życie to nie jest ciągłe szukanie przyjemności, ponieważ wtedy tracą one swój smak. Otrząsają się jednak za dziesięć, piętnaście lat i nagle zauważają, że jakoś... jakoś tak nijak. Młodość ukryła się pod warstwą pustych butelek i niedopałków papierosów. Nie patrzą w przyszłość, ponieważ teraźniejsze problemy przysłaniają im cały widok na ich dalsze życie. Z zazdrością patrzą na ludzi, którzy nie muszą martwić się o niezapłacone rachunki czy pustą lodówkę. Niezadowoleni z siebie i swojego losu pogrążają się w zlepku monotonii, nieodwracalnie tracąc swój charakter, smak i kształt...

18 komentarzy:

  1. drink i skret czesto do tragedii prowadzi a nie do szczescia :/ czerpmy garsciami ale z głowa

    http://happinessismytarget.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Brawo, a potem tylko marudzą, jak to im w życiu ciężko. Nie chciało się pracować wcześniej, a teraz już tylko ból płacz i zgrzytanie zębami. Młodzi ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, co czeka ich później w życiu, a szkoda. Może gdyby szkoła uczyła ich prawdziwego życia, byłoby zupełnie inaczej. No, ale poza szkołą jest jeszcze dom. Potrzeba do tego szczypty rozumu. Z drugiej jednak strony, zderzenie z samym dnem może otrzeźwić umysł. Jestem przekonana, że większość podnosi się i otrzepuje z kurzu, stąpając już nieco ostrożniej po świecie. Tylko nieliczne przypadki zostają bez niczego... ale dla takich nie ma już ratunku.

    Martyna (ekspresem-przez-zycie.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam przypadki osób, które po czasie przyjrzały się swojej życiowej sytuacji i tak jak słusznie napisałaś "otrzepnęły się z kurzu", lecz niestety nie wszyscy mają szczęście doświadczyć tego "olśnienia" i dopiero po długim czasie zauważają w jak beznadziejnej sytuacji się znaleźli.

      Usuń
  3. Trzeba wziąć się w garść i zacząć działać. Uczyć się, rozwijać. Życie to nie tylko ciągłe imprezy, ale też obowiązki.

    INNA MYŚL [blog] | KANAŁ NA YOUTUBE

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, ludzie mają prawo do przyjemności i zabawy, lecz nie tylko na tym polega życie, więc trzeba się trochę napracować, aby zasłużyć na odpoczynek.

      Usuń
  4. Dość łatwo przychodzi Ci krytyka ludzi, którzy po prostu żyją odmiennie. Moim zdaniem w życiu człowieka są fazy, każdy przechodzi je w innym wieku i na innym etapie.

    Według mnie, by żyć bez zmartwień o jedzenie czy rachunki, wcale nie trzeba na co dzień przejmować się światem. Uważasz, że poznanie ciekawych i pomocnych ludzi na tego typu imprezach jest niemożliwe?

    Na wiodących uniwersytetach ekonomicznych w Polsce na wykładach z serii pt. "Co jest potrzebne, by stworzyć dobry biznes?" pierwszy myślnik drukowanymi literami to "znajomości". To, że masz teraz inną fazę, nie powinno prowadzić Cię na drogę krytyki.

    Pozdrawiam, http://niczym.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy ja pisałam, że nie wolno chodzić na imprezy, a na co dzień trzeba nieustannie przejmować się światem? Po prostu przedstawiłam pewien typ zachowań młodych ludzi, którzy tak zatracają się w tej swojej "fazie", że naprawdę trudno jest im się później otrząsnąć, a znam sporo takich osób, więc napisał to ku swego rodzaju przestrodze.

      I tak, dość łatwo przychodzi mi krytykowanie ludzi, ponieważ jestem bardzo krytyczna i wymagająca w stosunku do siebie, więc w podobny sposób traktuję innych.

      Pozdrawiam również i dziękuję za wyrażenie swojej opinii.

      Usuń
  5. Ja też bardzo często myślę o Piątku i tym "byle do piątku" ale na tygodniu staram się dawać z siebie jak najwięcej, a w weekendy odsypiam pracowite 5 dni. Spanie to w moim przypadku taka impreza (pod kołdrą zapominam o wszystkim) a na prawdziwej dyskotece byłam dobre parę lat temu:))
    Mój Blog hdshua.blogspot.com - klik!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale nie mam nic do zarzucenia osobom, które lubią sobie pospać czy poszaleć na imprezie, lecz wręcz nienawidzę częstego braku ambicji wśród młodych osób i widzenie sensu życie jedynie w tym, by się napić czy naćpać. Każdy z nas miewa czasem ochotę, by rzucić nużące nas obowiązki, lecz nic nie smakuje lepiej niż zasłużony odpoczynek.

      Usuń
  6. Pięknie napisane! Osobiście często zdarza mi się pomyśleć "byle do piątku". Ale to jest spowodowane przemęczeniem, stresem, które są z kolei skutkiem ciężkiej pracy... Mam cel w życiu i pomimo, że dobrze się czasem "wyłączyć" - polecam wszystkim, odkryć siebie! :3
    http://obudzona-ze-wschodem-slonca.blogspot.com/2015/09/what-do-you-mean-tell-me-dresslink.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I właśnie w takiej sytuacji odpoczynek jest jak najbardziej wskazany, więc życzę Ci osiągnięcia w życiu swoich celów i czerpania jak największej radości z ich realizacji.

      Usuń
  7. Świetnie to napisałaś :) Ja tez zazwyczaj nie moge doczekac sie piątku,ale nie dlatego by moc ogl seriale czy isc na impreze ale po prostu troszke odespac. Potem zazwyczaj siedze w ksiażkach.

    http://zyjewmoimwlasnymswiecie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo mądrze napisane! Ja mam zamiar nigdy nie tknąć żadnej używki i jak na razie silnie się tego trzymam :)

    NOWY POST NA FABRYCE MIĘTY KLIK! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie trzymam kciuki za wytrwałość.

      Usuń
  9. Szczerze mówiąc, w swojej życiowej "karierze" nie spotkałam się z ludźmi, których opisujesz.
    Może w gimnazjum niektórzy sporo imprezowali, pili na dworcu pkp i tak dalej, ale bez przesady. Moim zdaniem trochę hiperbolizujesz, chociaż w szlachetnym celu ;) Ci ludzie z mojego gimnazjum też mieli cele i ambicje. ten chciał przejąć gospodarstwo po ojcu; tamta zostać weterynarzem, a inna przedszkolanką. Bardzo ważnym tematem też była dla nich miłość, sympatie, byli ludźmi uczuciowymi, chociaż dziecinnymi i o prostej psychologii.
    Dzisiaj, w szkole pogimnazjalnej, wszyscy gadają o maturach i swojej przyszłości, planują, niektórzy juz opiekują się dziećmi... Wszyscy mają jakieś cele i jakąś przyszłość przed oczami. Imprezy nie są dla nich ucieczką przed życiem, a elementem życia. Tak naturalnym jak śniadanie...
    Ja tak ogólnie nie piję, ale też spotykam się po lekcjach i w piątki ze znajomymi, by marnować czas na słuchanie muzyki, granie w planszówki i śmianie się z durnot ;)
    Ergo- może znamy innych ludzi, ale moim zdaniem każdy człowiek ma jakiś cel i plany na przyszłosć, i myśli o nich, a imprezy są dla niego sposobem na odstresowanie albo czymś zupełnie naturalnym. Nie deminizujmy tej "dzisiejszej młodzieży", młodzież zawsze była taka sama, a my na pewno jesteśmy dzisiaj bardziej odpowiedzialni niż np. synowie szlacheccy, którzy nie musieli o nic dbać ani martwić się o żadną przyszłość. Syn szlachecki mógł marnować pieniadze na wino i dziewki, a nie martwic się o pracę w Anglii na zmywaku, jak my...

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety takie osoby spotkałam i nie jest to nic budującego, dlatego mój tekst powstał ku swego rodzaju przestrodze. Oczywiście bardzo w nim generalizuję, ale bez tego pozbyłabym go mocy wyrazu i na pewno o wiele słabiej docierałby do czytelników.

      Usuń
  10. Bardzo mądre słowa.. nie mam pojęcia jak to skomentować, ale wiem że zgadzam się z Tobą w 100%
    pozdrawiam!
    http://wkomenda.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń